
"Natycham"się haftem, tyle wolnego przede mną. Choć na razie pilnowałam wnuka, ale zapalonej hafciarce nic nie przeszkodzi:). Obiad ugotowany dzień wcześniej , wnuk śpi- hulaj dusza.... i obraz pomału powstaje....
Wyjątkowo opornie, poprawiam i poprawiam. Zrobię sobie fryzurę z twarzą się oswoję:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz